All of the lights by Kanye West, Rihanna and many others fabulous artists :)
jakież aktualne. fragment balu sobowtórów zespołu cool kids of death
1916 by cake bake betty
Extra bright, I want y'all to see this
Turn up the lights in here, baby
You know what I need
Want you to see everything
Want you to see all of the lights
(all of the lights)
Fast cars, shooting stars
(all of the lights, all of the lights)
Until it's Vegas everywhere we are
(all of the lights, all of the lights)
If you want it you can get it for the rest of your life
If you want it you can get it for the rest of your life
2011-04-02 23:29:20 skomentuj (0)
czuję się źle źle źle
jest nie-wy-godnie
uwiera mnie mnie mnie
tatuaż vi-va hate
2011-02-19 19:23:33 skomentuj (0)
ah... sinusoida? i guess, ale nigdy nie byłam najlepsza z matmy i moja zdana z niezłym wynikiem, obowiązkowa matura z tego przedmiotu nie jest tu żadnym argumentem.
lecz tak, chyba mam rację. w górę i w dół, mój nastrój od rozpaczliwej potrzeby płaczu wzleciał do euforii i poprzez obojętność spadł do dziwnego poczucia beznadziejności. jak to możliwe? w wakacje? to muszą być hormony. oczywiście, jak nie wiesz na co zrzucić winę, to zrzuć ją na hormony, one i tak nie podniosą krzyku zapewniając o swojej niewinności. a może po prostu zbyt długo było mi dobrze i swobodnie i leniwie... i jakieś kółka zębate we mnie skrzypnęły i pękły.
zaraz, zaraz, leniwie? nigdy w życiu! więc może to zmęczenie? could it be, could it be? na wspomnienie początków czerwca serce mi się ściska w piersi, że straciłam gdzieś tę... co? boże, co?
może rzeczywiście powinnam się popłakać. raz, a porządnie.
2010-08-01 23:29:05 skomentuj (0)
I let my hands get caught in all the flame
Well I cannot play again
When do you ask me if I am okay
I see it when we dance
And make a pouter's portrait on the steps
Oh my it is divine
But there's just one more question I will ask
Is all this really mine?
Inside my head hell screams it must be time
This weather can't be right
We rode our horses to the outer edge
The crusty dry devide
And we became the people
we had never meant to be
Those dying flames
The pieces we did not want to receive
And when you come home from your dinner's darling
do you want to fight?
And when I cut the lines within my hands
will you still want to cry?
And when your gal decides she's on her own
You'll rethink your romance
You never wanted careful anyway
You're taking down that fence
But when you come into the kitchen
I am waiting at the sink
My salty fingers run across the cupboard
Drenching it with skin
We are alive
The rare descendants of the faithless brats
Who bit their tongues
Who screamed instead to scare their unworth sons
And in the trees
they built their truth
Their meaningless machines
We grew from beans
that froze beneath the snow
in late '16
2010-08-01 23:12:57 skomentuj (0)
w wodzie się zanurzając, w wodzie się konserwując, nad krągłością i miękkością swoją się rozwodzę i je też kontemluję. i leżąc tak, gdy poziom wody się unosi, unosi i moje myśli się unoszą, przez sufit łazienkowy ku górze ulatują. chyba jest mi dobrze, swobodnie. miękko i krągło. podobnie jak kiedy na kanapie leżę, przygody pana witolda w argentynie odkrywam, a do nozdrzy dolatuje zapach panierowanych serków na patelni się rumieniących i wzdycham, gdy krągłość swoją nimi pieszczę. bo na co te dietyjki, kaloryjki, kapustki i proteinki, kiedy miękkość i swoboda, kiedy rozkosz ciała, zadowolenie, hedonizm, pierwotnych pragnień filozofia najtrafniej do mnie przemawia?
czy nie za dużo tej swobody? nachodzi mnie czasem myśl, że brak mi jakiegoś rygoru, jakiegoś bata nade mną, że się rozłażę, jak dni moje się rozłażą... z drugiej zaś strony, należy mi się i egoistycznie i egocentrycznie na kanapie leżę, bo napracowałam się, a wszakże sam Bóg siódmego dnia odpocząć musiał. więc trwaj, niedzielo, letnia i parna niedzielo, jak łazienka moja własna zaparowana. taka niech będzie, moja niedziela.
2010-05-29 01:55:48 skomentuj (1)
wyciągając kolejne kopie, kartki, fiszki i książki czuję się... przytłoczona. rozumiem, że zła organizacja czasu ma znaczny wpływ na sytuację, w której się znajduję, ale... mam dziwne wrażenie, że tego naprawdę jest dużo. zbyt dużo.
nie chcę narzekać, bo czuję się bardzo dobrze. trochę przemęczona, ale zadowolona jednocześnie. kto by nie był zadowolony, kiedy nie muszę się martwić, że każdy mój ruch może zostać opacznie zrozumiany i że może nie powinnam się spotykać z tą czy inną osobą, bo znowu zobaczę tę wykrzywioną w złośliwym uśmiechu twarz i zostanę uraczona niezręczną ciszą. teraz mogę biegać po herbaciarniach i spotykać się z kim tylko chcę. mogę pisać co chcę, czytać co chcę, ubierać się jak chcę, robić co chcę i nikt mnie nie będzie za to oceniał. a nawet jeśli ktoś zechce - proszę bardzo, patrz jak bardzo mnie to obchodzi. ze słuchawkami na uszach mogę podbić cały świat nie słuchając waszych jadowitych głosów - bo wiem, że jeśli się postaram, mogę spełnić wszystkie swoje marzenia..! :)
...nawet jeśli wymaga to zagrzebania się w górze papierzysk i zarwania kolejnej nocy. dalej, towarzysze! czas pokonać nosorożca.
2009-10-31 23:57:47 skomentuj (0)
i minęło, doświadczenie tak intensywne, pełne dotychczas nieznanych barw, świeże i niezwykłe. tak niepodobne do tego, czego się spodziewałam, wypełniające mnie, wszechogarniające i zarażające swoją niepowtarzalną atmosferą. mnóstwo napuszonych słów, a niewiele sensu, lecz czuję, że nie zasługuje na słowa proste, przyziemne. bo gdy zamykam oczy znów czuję kołysanie fal na łodzi, czuję wiatr we włosach, gdy stojąc na szczycie spoglądałam na miasto podzielone niczym torcik, w ustach smak słodkiego wina, chrupkiego ciasta, a piekny odcień skóry znów powraca, niczym najintensywniejsze ze wspomnień. i wszędzie ten hałas, hałas, śmiechy i śpiewy, mamrotanie, urywki rozmów. roztańczony, rozbawiony, melancholijny, pośpieszny, leniwy, romantyczny, bezczelny, intrygujący, cudowny, niepowtarzalny.
Paris, je t'aime!
2009-05-12 22:54:19 skomentuj (1)
layout info
title: godlike - maboroshi 2006
date: 12 III 2006
chara: lain iwakura
from: serial experiments lain
made by: xellia